Zostałam poproszona o wrzucenie jakiegoś przyjemniejszego, od poprzedniego, posta przed świętami. Skwapliwie spełniam prośbę.
Na początku marca zaopatrzyłam się w od dawna wymarzony automat do pieczenia chleba. Na początku piekłam chleb na drożdżach, ale zawsze chciałam spróbować na zakwasie więc nastawiłam swój pierwszy zakwas i jak tylko był już gotowy upiekłam swój pierwszy chlebek wg. tego przepisu:
http://dancia.bloog.pl/id,6260359,title,Chleb-pszenno-zytni-z-ziarnami-slonecznika-z-automatu,index.html?_ticrsn=3&ticaid=6e380#form
A dzisiaj wrzucam Wam fotorelację z mojego "wyczynu".
Post zresztą wcale nie odbiega specjalnie od tytułu bloga, bo zapach jaki jest w całym domu w czasie i długo po wypieczeniu chleba jest absolutnie nieziemski! Często nastawiam automat, żeby upiekł chleb w nocy. Powiem Wam, że jeśli zdarzy mi się obudzić w czasie pieczenia, przez ten zapach nie jestem w stanie znowu zasnąć ;)
![]() |
mój zakwas |
![]() |
odmierzanie |
![]() |
i przelewanie |
![]() |
maszyna robi swoje |
![]() |
i efekt końcowy |
![]() |
voila |
A na koniec życzę wszystkim spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych!